Ostatni weekend zdecydowanie nie należał do udanych :(
Nie obrażając i nie mając nikomu za złe wynudziłam się jak mops.
Pierwszy wieczór i zielsko, bleeee... niecierpie tego. Nie wiem dlaczego, ale zapach mnie odrzuca po prostu. Tak, wiem papierosy też śmierdzą, ale jakoś do tego jestem przyzwyczajona... Takie moje małe egoistyczne podejście. Co nie zmienia faktu, że na wymioty mi się zbiera jak czuje zapach zielska.
Na drugi dzień dostawałam chopla. Zwłaszcza, że się wszystkim na GOT'a zebrało. Może i bym pograła, ale że mój towarzysz niedoli, stwierdził, że gra więc jakoś szybko ochota mi przeszła. Wysłuchiwanie co chwile "o robisz? A dlaczego tak?" itp, itd, nie należy do moich ulubionych... No więc idąc śladem pokoleń kobiet tego łez padołu, zaczęłam sprzątać (Zu - wielkie dzięki za pomoc). Zmywanie, zamiatanie i takie tam pierdoły :P
W ciągu tego czasu znalazło się miejsce na pokucharzenie... tzn. przygotowanie schabu na grilla - wszystkim smakowało więc się ciesze :)
W dzień wyjazdu udaliśmy się z rana na grzyby, cobym w końcu mogła zrobić ten cholerny móżdżek z kurek (znaczy się jajówa z grzybami :P). No i się udało, kurki zostały odnalezione...
Jednak moje wejście do kuchni skończyło się fochem. No ale tak to już jest skoro stwierdzasz, że nie będziesz jadła ze wszystkimi bo chcesz zrobić śniadanie dla was dwojga, po czym okazuje się, że po prawie godzinie spędzonej nad garami, twoja druga połowa radośnie zasiada do GOT'a i zjadasz te cholerne grzyby siedząc samotnie na hamaku...
Najbardziej rozbawił mnie tekst późniejszy troche: "To trzeba było powiedzieć żebym przestał grac!". No ciekawa jestem jakby to wyglądało... >>Zostaw zabawki i inne dzieci, wychodź natychmiast z piaskownicy i pobaw sie ze mną?!<< No nie wydaje mi się!
No ale dość pesymizmu!
Załatwiłam wczoraj kolejne sprzęty do mieszkania :)
Czyli mamy telewizorek (nie duży, ale za to działa), DVD hehehe, no i mikrofalówkę (jeszcze nie wiem po co, ale się przyda :) - ta w odróżnieniu od telewizora jest niesamowicie pojemna). Ach no i najważniejsze - PRALKA!!! :D Już się nie będe musiała prosić i jeździć do rodziny, żeby nam pranie zrobili... Ufff - wiekla ulga :)