Oto Ja...
A to moja noga :)
A teraz mikołajek :P

Pierwszy wspólny wyjazd :)
I to jaki kawał drogi hehehe - ale dzieciak to anioł jednak jest :)
Były grzyby...
i Tata uczesał...
i w ogóle bylo fajnie...

...
czwartek, 25.września.2008, 11:21
Tak, więc... skoro mam się czym chwalić, to chwalić się mam zamiar :)
Podejrzewam, że owa strona zamieni się na galerię zdjęć małego cffaniaka, ale co mi tam. Jak na razie dziecię opanowało trudną sztukę wdrapywania się na meble. Tak więc łóżko rodziców, kanapa i fotel nie stanowią już problemu. Wejście na nie zajmuje kilka sekund. Co dziwne zejście też :) I nie ma to tamto, młody umie z nich SCHODZIĆ! Nie spadać! Schodzić! I to już za pierwszym razem mu wyszło :) Tak więc bezwypadkowego dziecka ciąg dalszy :D

oj, oj..
czwartek, 11.września.2008, 13:03
oj dawno sie nic nie pisało
czasami nawet przychodziło mi do głowy skrobnięcie czegoś, ale już 15 minut później karmiłam małego potwora jakąś papką niezjadliwą dla "dużego" człowieka :)
a tak w ogóle, to muszę nadrobić ostatnie (chyba) pół roku niepisania :P
No więc:
- młody chodzi, biega wręcz
- gada jak najęty
- za tydzień kończy ROK!!!
- mąż mój zmienił pracę :) jak na razie wydaje się, że na lepszą. tzn. zmienił już w marcu :)
- mam zamiar w końcu zrobić remont w sypialni. obecny wystrój mi się już znudził (mam cmentarz na ścianie - kto widział ten wie)
- a teraz kupuje całkiem przyjemny regał :)
a teraz pokazówka :)

KURWA MAC!!!!
To tak na dobry poczatek, bo musze sobie ulzyc. Moj kochany malzonek pojechal jakies pare godzin temu, coby sfinalizowac podjecie pracy - czyli podpisac umowe.Po tym fakcie mialy nastapic szkolenia jak to zwykle bywa. No wiec ja sobie siedze w domu i zoladek mi sie wywraca z nerwow na druga strone - to tez normalne. Ale wlasnie sie dowiedzialam, ze nie dosc, ze kobitka z ktora sie umowil na 10 jeszcze nie dojechala - a jest 13:36, to na dodatek (prawdopodobnie) te jebane szkolenie bedzie mial w Krakowie :/ KURWA!!!
A tak w ogole to jest fantastycznie :) Okazalo sie, ze dziecie juz jest zdrowe i zadne rehaby nie sa juz potrzebne... szamani jak zwykle se cos wymyslili :/ A meza mam zajebistego :D
...
czwartek, 31.stycznia.2008, 10:34
No i chcieli mie odlaczyc... noooooo
Tak wiec trzeba cos naskrobac :)
W skrocie:
- wrocilam do pracy, momentami jest ciezko, jak wracam do domu ok. 2 w nocy, jako, ze na 2 zmiane teraz robie, mam cholerna ochote obudzic moja parowke i sie z nia pobawic. Ale co ja moge tesknie za moim malenstwem.
- moja fabryka zainwestowala troszku i mam swoj wlasny, prywatny kompiuter :) bbasa na desktopie i jest fajnie. Moge sobie przynajmniej na niego popatrzec :)
- Tato zrezygnowal z pracy w swojej korporacji i cale szczescie!
- Malzenstwo sie uklada,a przynajmniej tak mi sie wydaje. Nie myslalam, ze bede w stanie sie w cos tak zaangazowac uczuciowo. Fajnie jest wracac do domu ze swiadomoscia, ze ktos tam na ciebie czeka.
- Czeka mnie rozmowa z moja doktora. Jakas taka otepiala jestem. I chyba przez moje cukierki codzienne. Ale to trzeba skonsultowac.
- Niedlugo "walentynki". Chyba pierwszy raz od podstawowki mam plan na ten dzien... mam nadzieje, ze zostanie doceniony hehehe :D
... zazdrosna, zła (tylko nie wiem czy na siebie czy na niego), cholernie tym zmęczona, z resztą zmęczona jestem ogólnie, niewyspana, a do tego rozdrażniona... generalnie czuje się jak w wakacje 2 lata temu... chujnia :/ kto zna dobrego psychiatre??
To przerażające, ale te mniej lub bardziej nielubiane istoty syna mi się czepiły :/ Najpierw przyczepili sie w szpitalu, że ma szumy w sercu. No to nas przetrzymali 3 dni dłużej, żeby poczekać na kardiologa bo w szpitalu bywa raz w tygodniu. Jak się jednak okazało, że serducho jest prawie w porzadku (prawie bo w 6 miesiącu musimy zrobić kontrolę), to się uczepili żółtaczki. I tak w radosnej atmosferze spędziliśmy w szpitalu 9 dni. Ehhhhh...
Na pierwszej wizycie w poradni D - jak ktoś nie wie to przychodnia dziecieca - czepili się stawów biodrowych :/ No to jazda po kolejnych specjalistach. I jak zwykle niby USG nic nie wykazało, i że wszystko jest w porządku, ale po 6 tygodniach najlepiej by było przyjść na kontrole...
Dzisiaj radośnie się okazało, że nie mozemy podać 2 porcji szczepionki bo mamy iść do pana od mózgu... Wiecie jak ciężko jest znaleźć neurologa dziecięcego w 2 tygodnie?! (bo jak nie to z 1 szczepionki kupa - trza sie terminu trzymac). Na szczęście moje dziecko ma cudowną mamusie, która jak chce, to potrzfi wszystko :D
Tak więc albo moja rodzina zrobiła cos jakiemuś biednemu lekarzynie, ten rzucił klątwe i teraz cała reszta wymyśla nam choróbska, albo w kraju zostali sami niedouczeni kretyni, albo rzeczywiście coś małemu jest... Tego ostatniego nie mam zamiaru dopóścić do mojego mózgowia... Ale najprawdopodobniej, moja rodzina na prawde zapada na te wszystkie choroby, z tym, że mamy tak cholernie mocne organizmy, że owa spieprza z nich po max 3 dniach :D
No ale się zobaczy po 13 grudnia, jak już kolejny lekarz sie powyżywa na moich nerwach. A na razie będę dostawała pierdolca o zdrowie mojego małego żmija...
A tak w ogóle to ma już:
- 66 cm
- 5620 g
tylko nie wiem gdzie mu ten dodatkowy kilogram przybył, bo jakoś nie widać.... :D
1) Mazowiecka Spółka Obrotu Gazem
2) RWE Stoen
3) Zakład Ubezpieczeń Społecznych
Chociaż ci ostatni mają jeszcze szansę wyjść z tego cało. W końcu oddadzą mi pieniądze. Nr 2 - tu się jeszcze zastanawiam, ale co tam let the motherfucker burn... Co do 1 nie mam żadnych wątpliwości!!! A, że to gazownia - będzie piekna rozpierducha :D
Pusto..
sobota, 27.października.2007, 22:42
nagle się zrobiło :( Za szybko, za młodo... Rozbita. Życie jest niesprawiedliwe. " Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą..." - jakie to kurwa oklepane :/

Luźno...
sobota, 27.października.2007, 01:07
Jestem - sama juz nie wiem jaka. Znowu zaczyna sie jebać. Apteczka twoim przyjacielem - kusząca perspektywa. W łóżeczku mały człowieczek, którym trzeba się zająć. Jemu tego nie zrobię. Gdyby go nie było - decyzje byłyby łatwiejsze. Nie żałuję. Jedyna dobra rzecz jaka mnie w życiu spotkała. Poza kilkoma osobami mam wszystkich w dupie. Nie, nie potrzebuję was. Jak zwykle poradze sobie SAMA. Wstrętny wyraz, niestety adekwatny. Co do cholery znaczy "romantyzm". Skończył się dwa lata temu. Moje potrzeby się nie liczą. Twierdza inaczej - kłamią? 1 w nocy. Chce papierosa, ale kurwa już nie palę. Mam nadzieję, że się już nie obudzę. Nadzieja matką głupich. Za 2 godziny karmienie. Ide spać.
... cos sie ruszylo :) Moze nie jest to na poziomie o jakim myslalam, bo jednak nie dalibysmy sami rady, ale zawsze. Dzieki inicjatywie moich kochanych dziadkow w kuchni w koncu staly szafki, wiec nie musze juz robic obiadow na parapecie... chociaz juz sie do tego przyzwyczailam i nadal tak robie :) Teraz trzeba tylko kupic "uszy" do safek i czesc z nich powiesic. Jesli dobrze pojdzie to dzieki drugim dziadkom, jeszcze w tym tygodniu, bedziemy mieli kuchenke - zesprawnym piekarnikiem!!! Bede mogla w koncu cos upiec :) Teraz mam jeszcze tylko nadzieje, ze ustabilizuje sie sytuacja z ZUS-em :/ bo jak na razie to za cholere nie wiem czy pieniadze przyjda 10, czy 20, a co gorsza nie wiadomo ile przysla :/ Jaja sobie robia po prostu.
No ale jakby nie bylo mamy siebie :) Tego nic nie przebije :*
Ciuszki
piątek, 5.października.2007, 22:50
Ciuszki, ciuszki i jeszcze raz ciuszki :)
Ciotka byla i dowiozła :) 5 siat ciuszków :) tylko kiedy ja to wszystko przejrze? Trza się będzie zaopatrzyć w jeszcze jedną szafę :) Hehehehehe
Powroty
sobota, 29.września.2007, 16:34
W końcu w domu :)
9 dni w szpitalu może człowieka dobić - i w cale nie chodzi o to sławne szpitalne jedzenie, to akurat było całkiem niezłe :P
Jak sobie człowiek myśli, że go wypuszczą po 2 dniach, a tu co chwile coś wyskakuje (najpierw musieliśmy czekać na kardiologa, a później żółtaczka) to psychika siada :/ Ale na szczęście z maleństwem wszystko w porządku :D Ufff
A tak w ogóle to mieliśmy 3740 g, 57 cm, a w Apgar dostaliśmy 10/10 :D czego można chcieć więcej :)
P.S. Wielkie podziekowania dla wszystkich wójków i ciotków za łóżeczko :) spisuje się świetnie i ślicznie w nim dzieciątko wygląda :)
Jeszcze tylko trzeba Ojca nauczyć zmieniać pieluchy i pełnia szczęścia :P Chociaż co dziwne wykazuje chęć do nauki :P
Jak chcecie zróbcie test, niewiele ma wspólnego z waszą kartą, ale dla zabawy można :) Ja i tak wiem, że to nie moja karta :) Pozdrowienia dla K_i i Ciotki Joanny, bynajmniej nie od Aniołów :D

You are The Devil
Materiality. Material Force. Material temptation; sometimes obsession
The Devil is often a great card for business success; hard work and ambition.
Perhaps the most misunderstood of all the major arcana, the Devil is not really "Satan" at all, but Pan the half-goat nature god and/or Dionysius. These are gods of pleasure and abandon, of wild behavior and unbridled desires. This is a card about ambitions; it is also synonymous with temptation and addiction. On the flip side, however, the card can be a warning to someone who is too restrained, someone who never allows themselves to get passionate or messy or wild - or ambitious. This, too, is a form of enslavement. As a person, the Devil can stand for a man of money or erotic power, aggressive, controlling, or just persuasive. This is not to say a bad man, but certainly a powerful man who is hard to resist. The important thing is to remember that any chain is freely worn. In most cases, you are enslaved only because you allow it.
What Tarot Card are You?
Take the Test to Find Out.